sobota, 23 kwietnia 2011

Aniołowo

Tuż przed świętami ufilcowałam na specjalne życzenie 4 anioły. Życzenie miało konkretną kolorystykę: brązowo -pomarańczowo -czerwono -żółtą. Z tej zbitki kolorów powstały takie oto anioły.
Filcowane najpierw na mokro, potem łączone igiełką na sucho, wysokości ok 24cm. Niedługo trafią do nowych domów :)
   
Zielony anioł był filcowany już jakiś czas temu z okazji urodzin Madzi. 

niedziela, 10 kwietnia 2011

Szalikowo

Stało się – ufilcowałam swój pierwszy szal! :)
Jedwabny szalik od Siostry zmienił oblicze na bardziej kolorowe i drapieżne.
W nocnym filcowaniu powstał dwustronny szal. Zaryzykowałam i wykorzystałam szlifierkę oscylacyjną i szczerze powiem rewelacyjny sposób, szybszy niż ręczne masowanie. Chociaż tak bardzo się szalem przejęłam, że układanie dwóch stron, szlifierkowanie i turlanie zajęło mi pól nocy.
Efekt podoba mi się bardzo, a jak Wam??

czwartek, 7 kwietnia 2011

Wizyta okienna

Z powodu braku igieł do filcowania, zajęłam się czymś co ich nie wymaga.
Po dłuuuuugiej przerwie, w ramach wprawek witrażowych, powstał motyl.
Ma ok 18cm wysokości i rozpiętości skrzydełek.
Chwilowo przysiadł na oknie w kuchni, bywa także na balkonie :)

poniedziałek, 28 marca 2011

Maki, broszki i połamane igły

Wiosenne tęsknoty zmobilizowały mnie do wykończenia dawno zaczętego naszyjnika z maków.
Naszyjnik ma dwa maki, listek i paczek – łącznie ok 130cm. Maki o średnicy ok 12cm.

Z okazji weekendowych odwiedzin koleżanki zorganizowałam jej mini warsztaty filcowe.
Domka zdecydowała się ufilcować broszkę kwiatową. Czas mijał szybko przy okładaniu czesanki, rolowaniu i formowaniu.

Następnego dnia kwiaty wymagały wykończenia na sucho – dofilcowania dredzików w kielichach i tu jak na złość złamała się igła.
Za nią druga...a potem o zgrozo!!...trzecia....
Łamały się prawie od samego patrzenia! Zostałam bez żadnej igły :(((
Zdołałyśmy wykończyć tylko bordową broszę Domki.
Domka - dumna twórczyni filcaka :)

Mój kwiat w rozsypce - czeka na dostawę igieł....
oj, to musi być spory zapas ;)

środa, 23 lutego 2011

Wiosennie mi :)

Wróciła zima. Za oknem kosmiczne mrozy, a mnie w duszy gra wiosna!
Chce mi się zielonej trawy, żółtych narcyzów, czerwonych maków, błękitu nieba, zrzucenia szalików i płaszczy.
W poniedziałek pod natchnieniem słonka i wiosennych tęsknot, utulałam kolorowe kulki na korale. We wtorek filco-kulki dzielnie schły na grzejniku, a dziś trafiły na satynową wstążkę i voila!!!
Powstały tęczowe, maksymalnie wiosenne korale :)
 Kulek jest 16, każda ma 2cm średnicy, całość ma długość 85cm.