Dla Gosi powstał naszyjnik z dwóch grubych dredów ozdobionych szklanymi koralikami.
Kolorystyka miała być jesienna, jednak mnie bardziej pasuje słodkie skojarzenie z miodem i gorzką czekoladą.
Naszyjnik przysporzył mi sporo biegania po pasmanteriach, ze względu na zapięcie które miało być regulowane. To które kupiłam pierwotnie miało za krótki łańcuszek. Przebiegłam miasto wzdłuż i wszerz w poszukiwaniu łańcuszka na podmiankę. Dzięki miłej Pani Ekspedientce w jednym ze sklepów ze świecidełkami (okazało się, ze Pani jest moją imienniczką) zakupiłam łańcuszkowy wisiorek i mam teraz spory zapas na takie niespodziewane wypadki :)
Naszyjnik ma długość 44 cm + 15 cm łańcuszka :o)
środa, 25 stycznia 2012
czwartek, 19 stycznia 2012
Zmartwychwstanie białego słonia
...czyli wystawa grafiki Krzysztofa Ramockiego.
Półtorej tygodnia temu odebrałam telefon zaproszeniowy na długo oczekiwaną wystawę. Otwarcie wystawy miało miejsce dzisiaj w Koszalińskim Urzędzie Miasta, na III pietrze.
Część prac widziałam wcześniej w postaci zdjęć... cóż, zdjęcia absolutnie nie oddają tego co zobaczyłam dzisiaj!
Poszczególne rysunki wciągają widza do swojego wnętrza. Prezentują świat widziany innymi oczami, trochę magiczny, trochę straszny, a im dłużej i bliżej się im przyglądałam tym ciekawszą historię opowiadały. Każdy rysunek snuł w mojej głowie opowieści.
Rysunki są ogromnie pieczołowite i szczegółowe, każdy ich element stanowi osobny fragment - jednocześnie nie odbiegając od całości, komponując się i przeplatając ze sobą, jakby za dotknięciem surrealistycznej różdżki.
Wystawa jest niezwykła i warta obejrzenia!!
Gorąco polecam wizytę na III piętrze Koszalińskiego Ratusza i wycieczkę w niezwykły świat grafik Krzysztofa Romockiego.
Półtorej tygodnia temu odebrałam telefon zaproszeniowy na długo oczekiwaną wystawę. Otwarcie wystawy miało miejsce dzisiaj w Koszalińskim Urzędzie Miasta, na III pietrze.
Część prac widziałam wcześniej w postaci zdjęć... cóż, zdjęcia absolutnie nie oddają tego co zobaczyłam dzisiaj!
Poszczególne rysunki wciągają widza do swojego wnętrza. Prezentują świat widziany innymi oczami, trochę magiczny, trochę straszny, a im dłużej i bliżej się im przyglądałam tym ciekawszą historię opowiadały. Każdy rysunek snuł w mojej głowie opowieści.
Rysunki są ogromnie pieczołowite i szczegółowe, każdy ich element stanowi osobny fragment - jednocześnie nie odbiegając od całości, komponując się i przeplatając ze sobą, jakby za dotknięciem surrealistycznej różdżki.
Wystawa jest niezwykła i warta obejrzenia!!
Gorąco polecam wizytę na III piętrze Koszalińskiego Ratusza i wycieczkę w niezwykły świat grafik Krzysztofa Romockiego.
środa, 18 stycznia 2012
Z dredowego chaosu
Powstały, zaistniały i były...
...ale czemu i jaki był ich cel – nie wiedział nikt, nawet ja :)
Kolorowe dredy leżały na dnie koszyka - co jakiś czas cieszyłam nimi oczy, ale nie znajdowałam dla nich fajnego rozwiązania.
Niedawno doznałam olśnienia i postanowiłam zawiesić je na szyi - po takiej ilości korali jakie ostatnio robię jest to bardzo 'oryginalny' pomysł ;)
Po połączeniu w wiązki i złapaniu w srebrne oczka dredy stały się dwoma naszyjnikami (każdy o długości ok 65cm.).
...ale czemu i jaki był ich cel – nie wiedział nikt, nawet ja :)
Kolorowe dredy leżały na dnie koszyka - co jakiś czas cieszyłam nimi oczy, ale nie znajdowałam dla nich fajnego rozwiązania.
Niedawno doznałam olśnienia i postanowiłam zawiesić je na szyi - po takiej ilości korali jakie ostatnio robię jest to bardzo 'oryginalny' pomysł ;)
Po połączeniu w wiązki i złapaniu w srebrne oczka dredy stały się dwoma naszyjnikami (każdy o długości ok 65cm.).
poniedziałek, 16 stycznia 2012
Ja ogień, Ty woda
Dziś kolejne korale trafiły we właściwe ręce.
Tym razem połączenie ognia z wodą:
soczystej czerwieni i głębokiego granatu.
soczystej czerwieni i głębokiego granatu.
niedziela, 15 stycznia 2012
Czarno-biało z wyobraźnią
Projekt powstał wspólnie z Agą (obecną właścicielką sznura korali).
Myśl przewodnia: asymetria i akcja.
W tych koralach dużo się dzieje: małe czarne filcowe kulki na przemian z plastikowymi koralikami, do tego niespokojny drewniany koralik w kolorze wina, niespodziewanie czarne duże kule i wstążki (biała oraz czarna).
Po połączeniu wszystkiego w całość jestem zafascynowana wynikiem.
Czuję przez skórę, że to nowy wymiar asymetrii w moich koralach.
Z resztą, rezultat ocenicie sami.
Myśl przewodnia: asymetria i akcja.
W tych koralach dużo się dzieje: małe czarne filcowe kulki na przemian z plastikowymi koralikami, do tego niespokojny drewniany koralik w kolorze wina, niespodziewanie czarne duże kule i wstążki (biała oraz czarna).
Po połączeniu wszystkiego w całość jestem zafascynowana wynikiem.
Czuję przez skórę, że to nowy wymiar asymetrii w moich koralach.
Z resztą, rezultat ocenicie sami.
Subskrybuj:
Posty (Atom)