To już prawie drugi tydzień Nowego Roku, a ja nie zajrzałam jeszcze do bloga. Niestety z pierwszym dniem Nowego Roku moje płuca zepsuły się... chyba straciły gwarancję bo 30'stka już prawie na karku....
Mimo fantastycznie spędzonego Sylwestra, Nowy nie zaczął się pomyślnie... no zależy jak na to spojrzeć, w końcu antybiotyk i L4 to nie koniec świata!
Mimo złego samopoczucia (właściwie plucia płucami) zrobiłam małą reorganizację w mieszkaniu.
Poza tym poczyniłam eksperyment i wykonałam filcową wizytówkę dla pewnej Pani Kosmetyczki.
Wizytówka trochę większa od standardowej, bo o wymiarach 11cm na 7cm. Namęczyłam się okrutnie z napisem - ale wyzwanie to WYZWANIE! Uparłam się, że napis będzie z czesanki ufilcowany na sucho... no i tak zepsułam jeden podkład. Przy drugim podejściu wybór padł na nici, ale tu też było kilka prób i błędów. Ostatecznie widać jak wyszło, napis jest... acz trochę nierówny.
W przypływie natchnienia skończyłam turlać kulki na granatowo-czerwone korale... jednak moja niecnota, Szczotka, schowała jeden koralik tak sprytnie, że do tej pory go nie znalazłam (chyba go zjadła) – sprawa skończyła się turlaniem dodatkowej kulki.
Święta przeszły w zawrotnym tempie, nawet nie zdążyłam udekorować mieszkania bo zakupy, prezenty, gotowanie, pieczenie, smażenia, w przerwach realizacja hendmejdowych prezentów, transport świat do domu Matki Rodzicielki... i mieszkanie pozostało w stanie nieświątecznym.
Odbiłam to sobie niedawno i zrobiłam dwie bombki tylko dla siebie :)
Jedna o średnicy 10cm, druga malutka tylko 6cm, w kolorach w sam raz do dużego pokoju :)
czwartek, 12 stycznia 2012
piątek, 30 grudnia 2011
Wszystkiego Najlepszego
Pisze dla Was i dla siebie, już ponad rok. Ten czas zleciał okrutnie szybko, wiele się działo - dobrego i niedobrego niestety też.
Teraz Nowy Rok daje nam pusta kartę do zapełnienia. Życzę Wam abyście zapełnili ją dobrymi rzeczami tj. spełnione marzenia, zrealizowane plany, małe i większe sukcesy, chwile radości i szczęścia.
Wiadomo nie wszystkie dni są różowe, jednak mam nadzieję, że Nowy Rok przyniesie nam wszystkim więcej powodów do radości niż smutku.
Teraz Nowy Rok daje nam pusta kartę do zapełnienia. Życzę Wam abyście zapełnili ją dobrymi rzeczami tj. spełnione marzenia, zrealizowane plany, małe i większe sukcesy, chwile radości i szczęścia.
Wiadomo nie wszystkie dni są różowe, jednak mam nadzieję, że Nowy Rok przyniesie nam wszystkim więcej powodów do radości niż smutku.
środa, 28 grudnia 2011
Wrappować każdy może
Aby nie zanudzać Was filcowymi kulkami na chwilę zmienię temat i pokażę drutowij jaki wykonałam na kursie u Calisty.
Podobno wrapować każdy może, więc mogę i ja – pomyślałam i postanowiłam spróbować nowej dla mnie techniki wire wrappingu.
Moja przedziwna natura sprawia, że raz rzucam się na zadanie jak poparzona, innym razem podchodzę jak do jeża nie mogąc się zebrać.
Wrappowanie jest bardzo pracochłonne, wymaga niesamowitej dokładności i cierpliwości do materiału...nie zwracając na to wiele uwagi rzuciłam się w wir ćwiczeń, a potem pracy...no i wyszła z tego zawieszka (drut posrebrzany, plastikowa perełka i szklane koraliki, całość o wymiarach 5,5 x 3,5 cm)
Cóż, zdjęcia boleśnie pokazują błędy, niedociągnięcia, pośpiech i zapał przy pracy - wprost nie mogłam się doczekać aż wszystko będzie gotowe.
Technika jest fascynująca, ale też okrutnie trudna i wymagająca...chyba jeszcze nie dorosłam do tego etapu.
sobota, 24 grudnia 2011
Wesołych Świąt
Życzę Wam Świąt pełnych magii i radości. Spędzonych z najbliższymi w atmosferze pokoju i miłości.
Niech ten czas będzie oderwaniem od codzinnego zgiełku.
Niech ten czas będzie oderwaniem od codzinnego zgiełku.
czwartek, 22 grudnia 2011
Ostatnie turlanie przed świętami
To już ostatnia partia kulek przed świętami.
Ręce mi odpadają, ale jaka to frajda oglądać zadowolenie na twarzy osoby dla której się turlało kulki :)
Tym razem błękity na wstążce.
Na życzenie pani Ani powtórka z szarości.
Są takie dni, gdy Szczotka sabotuje sesje zdjęciowe.
Przygotowany plan zdjęciowy nagle staje się idealnym miejscem do drzemki, ułożony materiał lub papier ozdobny zaczynają magicznie przyciągać kota. Fotografowany filcak kusi i trzeba go co chwilę szturchnąć łapą. W skrajnych przypadkach sabotażu, moja kicia zaczyna ostentacyjnie dbać o futro na samym środku planu zdjęciowego!
...jaka to dziwna zależność, gdy chwytam za aparat to kot nagle zaczyna czuć się niedopieszczony :]
Subskrybuj:
Posty (Atom)

